Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Find your house !

W 2019  r. porwaliśmy się na najdłuższą dotychczas podróż trwającą 6 tygodni. Jechaliśmy z Gdańska przez Ostrawę do jeziora Garda, gdzie spędziliśmy dwa dni. Następnie pojechaliśmy do Livorno i przeprawiliśmy się promem na Sardynię do Olbii. Na Sardyni byliśmy 10 dni (w miejscowości Portu Columbu). Sardynia to głównie plaże i zieleń, na zabytki raczej nie powinno się nastawiać , choć na pewno są pewne rzeczy warte zobaczenia (np. nuragi – neolityczne warownie sprzed 4 tysięcy lat. Na Sardynii zakupiliśmy też 40 butelek wyśmienitego wina z małej rodzinnej winnicy Olianas. Następnie z Cagliari wzięliśmy prom na Sycylię. Tam mieliśmy miejscówkę w Cefalu i byliśmy 12 dni. Na Sycylii trochę czasu spędziliśmy w hotelu wyjeżdżając wieczorem do Cefalu lub np. do pobliskiej winnicy, a trochę czasu jeździliśmy po Sycylii (dojechaliśmy do Agrigento, Taorminy, Corleone i Palermo – w szczególności polecamy Taorminę). Następnie promem przez Cieśninę Messyńską dostaliśmy się na kontynent i dojechaliśmy do Alberobello, gdzie zatrzymaliśmy się na 5 dni robiąc wypady do Bari i innych okolicznych miejscowości np. Castello di Monte (obydwa miejsca naprawdę warte zobaczenia) . Następnie pojechaliśmy do Neapolu gdzie spędziliśmy 4 dni, przy okazji zahaczając o Wezuwiusza i Pompeje. Neapol mi się bardzo podobał, choć do śmieci oraz stylu jazdy mieszkańców trzeba się przyzwyczaić. Zabytki, serdeczność ludzi oraz klimat tego miasta wynagradzają jednak te mankamenty. Następnie pojechaliśmy do Rzymu, gdzie mieliśmy świetny apartament tuż przy Watykanie. Potem pojechaliśmy do Toskanii, gdzie mieszkaliśmy w wynajętym domu w okolicach Cortony (na Monte Ginezzo). Świetna miejscówka z basenem i naprawdę pięknym widokiem na dolinę. Następnie pojechaliśmy do Wenecji gdzie byliśmy 2 pełne dni. |Wenecja o tej porze roku (sierpień) niestety nie zachwyca, wysokie temperatury wilgotność i tłumy turystów to jednak nie sprzyja odpoczynkowi z dziećmi (choć oczywiście były i miłe akcenty jak pływanie wynajętą łódką po atolu weneckim, czy też obiad na placu św. Marka). Po wizycie w Wenecji wyruszyliśmy do Niemiec do Neuschwanstein w celu obejrzenia zamku Ludwika Szalonego (zamek zwany popularnie „zamkiem Disneya”). Po spędzeniu dwóch dni w Niemczech wyruszyliśmy tranzytem do Gdańska. Było warto. Już planujemy kolejny wyjazd. Antoni